Kokolitofory - mali bohaterowie mórz i oceanów

Kokolitofory (Coccolithophores), to tajemnicze morskie żyjątka, które wpływają na klimat na Ziemi bardziej niż Wam się wydaje.

Ciepłe bajorko Darwina

Wygląda na to, że Darwin i tym razem miał rację. Ciepłe bajorka w pobliżu źródeł hydrotermalnych są lepszym środowiskiem do powstania życia niż okolice dna oceanów w pobliżu tzw. ventów

Mech i wielkie wymieranie

Pierwsze mchy pojawiły się na lądzie w ordowiku. Uruchomiona przez nie reakcja hydrolizy krzemianów doprowadziła do zlodowacenia i wielkiego wymierania.

Zagłuszanie oceanu

Ocean pełen jest dźwięków. Trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i odgłosy zwierząt. Coraz częściej jednak słychać hałas ludzkich urządzeń. Hałas, który zabija wieloryby.

Kleszcze i niesporczaki w kosmosie

Nie są tak odporne jak bakterie, a jednak. Niesporczaki i kleszcze są w stanie przetrwać podróż międzygwiezdną i zasiedlić kosmos.

środa, 28 września 2011

Powrót z Marsa

4 listopada 2011 roku powróci na Ziemię pierwsza załogowa misja na Marsa. 3 czerwca 2010 astronauci z Rosji, Unii Europejskiej i Chin, wspierani przez Europejską Agencję Kosmiczną wystartowali z Ziemi, żeby 12 lutego 2011 r. wylądować na Marsie. Po prawie dwóch tygodniach pobytu na czerwonej planecie, pod koniec lutego br. wyruszyli w drogę powrotną. Już niebawem, po 520 dniach kosmicznej podróży pierwsi "marsonauci" powrócą na Ziemię.

Przegapiliście te wydarzenia?
To poczytajcie...

Woda spływa do morza


Jednym ze skutków topnienia lodowców jest wzrost poziomu morza. Można spierać się o przyczyny ubywania pokrywy lodowej, ale fakt zmniejszania się lądolodów i podnoszenia poziomu oceanu światowego raczej nie podlega dyskusji. W tej chwili, oprócz dokumentacji dotyczącej zmniejszających się lodowców, mamy także długoletnie pomiary zmian poziomu oceanu światowego z lat 1900 - 2008, które zostały już opracowane. Na niewątpliwy wzrost poziomu morza spowodowany dostawą wody z topniejących lodowców wpływ ma jeszcze jeden czynnik, wypompowywane przez człowieka wody podziemne.

wtorek, 27 września 2011

Fotografowanie z Androidem

Impresjonistyczne Błonia (fot. aut)
O tym, że nie wystarczy mieć super aparat aby robić dobre zdjęcia, wie każdy, kto taki sprzęt już ma. Dobrej klasy sprzęt to tylko część sukcesu. Podobnie jest z oprogramowaniem. Nie wystarczy kupić najnowszą wersję Photoshopa, żeby zostać mistrzem cyfrowej obróbki zdjęć. Jednak, żeby poczuć przedsmak tego co czeka prawdziwego artystę z dobrym sprzętem i oprogramowaniem, wystarczy dobry smartfon z Androidem na pokładzie!

piątek, 23 września 2011

Po co kobietom orgazm?

Kobieta pełna jest sprzeczności, niedorzeczności, tajemnic, a nawet zagadek. Jedną z nich jest zagadka kobiecego orgazmu, która od ponad 40 lat elektryzuje biologów ewolucyjnych prowadzących ze sobą spór o ten, ich zdaniem, ewolucyjny fenomen. Z biologicznego punktu widzenia, do zachowania gatunku wystarczy tylko męski orgazm zakończony wytryskiem. Reszta odbywa się w ciele kobiety bez zbędnych uniesień, jeśli nie w sposób tzw. naturalny, to np. przy pomocy metody in-vitro. A póki co, brak doniesień, żeby jakaś pani szczytowała podczas zapłodnienia in-vitro. Ostatnio postanowiono poszukać odpowiedzi na to frapujące pytanie analizując zachowania seksualne 10 tys. bliźniaków i rodzeństwa odmiennej płci.

Następna Pangea


Trzęsienia Ziemi, wybuchy wulkanów stale przypominają nam, że nasza planeta żyje. To wewnętrzne, burzliwe życie nieodmiennie prowadzi do przemieszczania się skorupy kontynentalnej, do ruchu kontynentów. Dokładne pomiary tempa przemieszczania się kontynentów pokazały, że w niektórych przypadkach prędkość może dochodzić nawet do 20 cm/rok. Takie tempo osiąga przyrost skorupy oceanicznej na południowym Pacyfiku. Łatwo sobie wyliczyć, że w ciągu ostatnich 100 lat dwa punkty w tamtym regionie oddaliły się od siebie o 20 metrów.
Nie wszędzie jednak jest tak drastycznie, np. Ameryka Północna odjechała od Europy od czasu I wojny światowej tylko ok. 2 m. Jeśli ktoś chce się naocznie przekonać czy tak jest, może się wybrać na Islandię, która leży dokładnie na środku grzbietu śródatlantyckiego i lewa strona Islandii ciągnie w stronę Ameryki, a prawa w stronę Europy. Są tam rozpadliny, które stale się powiększają, gdzie po jednej stronie mamy Amerykę a po drugiej Europę. Tam można zobaczyć wspomniane, 2m szczeliny powstałe w ciągu ostatnich 100 lat.
Wnioski płynące z powyższego wydają się oczywiste: konfiguracja lądów zmienia się w czasie. Na podstawie wielu wskazówek: paleontologicznych, sedymentologicznych i paleomagnetycznych udało nam się zrekonstruować pozycję lądów w minionych epokach geologicznych. Kontynenty, które wtedy istniały uzyskały swoje nazwy. Do najważniejszych kontynentów, które kiedyś były na Ziemi należą m.in. Gondwana obejmująca dzisiejsze kontynenty południowe (Amerykę Pd., Australię, Antarktydę, Afrykę i płw. indyjski) oraz Pangea. Pangea nazywana jest superkontynentem bo składała się z wszystkich ówczesnych płyt kontynentalnych połączonych razem. Tak działo się w permie, czyli ponad 250 mln lat temu.
Po rozwikłaniu zagadki konfiguracji minionych lądów, nadeszła pora na próby przedstawienia wyglądu Ziemi w przyszłości.

wtorek, 20 września 2011

Ojczyzna polszczyzna

To, co ostatnio odkryli naukowcy z Cambridge, na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawe, nieco później staje się oczywiste, ale ostatecznie znów wydaje się ciekawe i zastanawiające. Chodzi o to, kto tak naprawdę przekazuje nam tradycję i związaną z nią kulturę i obyczaje. Szczególnie ważne w tych rozważaniach jest przenoszenie języka z pokolenia na pokolenie, gdyż to on w głównej mierze określa naszą przynależność do określonych kręgów kulturowych, plemiennych czy, współcześnie, narodowych. No więc kto, mama czy tata? Naukowcy mieli oczywiście na myśli przenoszenie języka i obyczajów wśród ludzi w ogólności, choć konkluzja może także dotyczyć kraju nad Wisłą.
O przekazywaniu i ewolucji języka dowiemy się wiele z zachowanych dokumentów. Gorzej, gdy dojdziemy do czasów lub kultur, gdzie dokumentów pisanych nie ma. Wspomniani już naukowcy doszli właśnie do takich czasów i chcieli zakończyć badania. Wpadli jednak na to, że przecież przyroda jest niesprawiedliwa i nierówno rozdziela wśród ludzi geny. Każdy z nas dziedziczy po matce pełne DNA (mitochondrialne i jądrowe), zaś po ojcu tylko jądrowe (mitochondria znajdują się tuż za główką plemnika, na początku wici i są niszczone podczas wczesnej fazy zapłodnienia lub nie biorą w nim udziału, i to prawie u wszystkich ssaków). Można oczywiście ubolewać nad tym, że nie obowiązuje tu parytet (a może nie obowiązuje, bo to akurat mężczyźni są pokrzywdzeni?), ale można też cieszyć się, że dzięki temu możemy śledzić w ludzkim DNA dwie linie rodowe, linię mitochondrialną żeńską i linię chromosomu Y - męską. I tym tropem poszli męscy, a jakże, mózgowcy z Cambridge.

poniedziałek, 19 września 2011

Kanada pachnąca rybami, dewońskimi

Tiktaalik na brzegu
Wyspa Ellesmere'a w arktycznej Kanadzie należy do tych miejsc, które rozpalają wyobraźnię wszystkich, którzy interesują się ewolucją pierwszych lądowych czworonogów (tetrapodów). Szczególnie zajmujące jest śledzenie stopniowych zmian u coraz to młodszych rybich form prowadzących do powstania lądowych przodków naszych płazów. W arktycznej Kanadzie na początku XXI w. Neil Shubin urządził swego rodzaju paleontologiczne "polowanie" z młotkiem na nieznaną wówczas formę przejściową pomiędzy panderichthysem (z przeważającymi cechami rybimi) a ichtiostegą, która miała już większość cech płazów. W 2006 roku znalazł to, co miał znaleźć, czyli skamieniałość rybo-płaza, którą nazwano po konsultacjach z wodzem miejscowego plemienia Indian Tiktaalik. Już wtedy wiadomo było, że do rzecznych osadów arktycznej Kanady warto powrócić.

piątek, 16 września 2011

Dwa słońca o zachodzie

Zachodźże słoneczko, skoro masz zachodzić (fot. NASA)
W najnowszym numerze Science (vol. 333 z 16 września 2011 r.) Laurence R. Doyle z zespołem (w sumie 27 członków) donoszą o odkryciu pierwszej, jak do tej pory, planety, która krąży wokół układu dwóch gwiazd. Czy my to już skądś znamy? Tak! Nie? To poczytajcie..
Obserwacje poczynione zostały przez teleskop umieszczony na statku kosmicznym NASA Kepler. Kepler to 95 cm teleskop, który zbiera informacje fotometryczne ze 155 tys. gwiazd z rejonu gwiazdozbioru Łabędzia i Lutni (z jedną z najjaśniejszych gwiazd nieba północnego - Wegą).
Po analizie danych fotometrycznych ustalono, że planeta o wielkości zbliżonej do Saturna okrąża w ciągu 229 dni układ podwójny gwiazd. Większa z gwiazd ma masę równą ok. 69% Słońca, a mniejsza, krążąca wokół niej, to gwiazda masy ok. 20% naszego Słońca, która potrzebuje 41 dni aby w pełni okrążyć większą siostrę.
Jak piszą Autorzy, taki układ przewidywano już w scenariuszach science-fiction, np. przy okazji Star Wars, ale nigdy dotąd czegoś takiego nie zaobserwowano.
Samej planety nie udało się fizycznie zobaczyć, gdyż jej wielkość to zaledwie 1.7% większej gwiazdy. Jej obecność wydedukowano na podstawie zaburzeń orbit krążących wokół siebie gwiazd, spowodowanych przez grawitację jakiegoś dodatkowego, trzeciego ciała czyli wspomnianej już planety, nazwanej ostatecznie Kepler 16b.
Jeśli ktoś nie może sobie wyobrazić jak wygląda wschód lub zachód dwóch słońc na takiej planecie, to niech sobie przypomni Luke'a Skywalkera z Gwiezdnych Wojen na planecie Tatooine. Różnica jest taka, że na Keplerze 16b, większa gwiazda jest 100 jaśniejsza od mniejszej.

Źródła:
1. Doyle, L., Carter, J., Fabrycky, D., Slawson, R., Howell, S., Winn, J., Orosz, J., Pr sa, A., Welsh, W., Quinn, S., Latham, D., Torres, G., Buchhave, L., Marcy, G., Fortney, J., Shporer, A., Ford, E., Lissauer, J., Ragozzine, D., Rucker, M., Batalha, N., Jenkins, J., Borucki, W., Koch, D., Middour, C., Hall, J., McCauliff, S., Fanelli, M., Quintana, E., Holman, M., Caldwell, D., Still, M., Stefanik, R., Brown, W., Esquerdo, G., Tang, S., Furesz, G., Geary, J., Berlind, P., Calkins, M., Short, D., Steffen, J., Sasselov, D., Dunham, E., Cochran, W., Boss, A., Haas, M., Buzasi, D., & Fischer, D. (2011). Kepler-16: A Transiting Circumbinary Planet Science, 333 (6049), 1602-1606 DOI: 10.1126/science.1210923

2. NASA http://www.nasa.gov/mission_pages/kepler/news/kepler-16b.html

środa, 14 września 2011

Gaz łupkowy w Polsce - zbyt piękne, żeby było prawdziwe?

Czy nad gazem łupkowym zachodzi słońce? (fot. wikipedia)
Nie ma chyba dnia, żeby nie było słychać w polskich mediach o gazie łupkowym. Coraz częściej powtarza się, że wg ostatnich szacunków tego gazu może wystarczyć na nasze potrzeby na kolejne 300 lat. Ta kosmiczna perspektywa już skusiła premiera Tuska do obiecywania, że z zysków ze sprzedaży gazu łupkowego sfinansuje nasze emerytury. Z drugiej strony, ukończono lub buduje się, kolejne gazociągi oplatające Europę coraz gęstszą siecią i podpisuje się wieloletnie umowy na dostawy gazu, głównie z Rosji, jak to zrobił premier Pawlak.

wtorek, 13 września 2011

Kolejny australopitek

Stadko australopiteków (BBC Walking with Beasts)
Najbardziej popularna wersja ewolucji naszego własnego rodzaju Homo zakłada, że jego bezpośrednim przodkiem był rodzaj Australopithecus. Australopiteki to dość rozpowszechnione hominidy występujące w Afryce południowo-wschodniej, mniej więcej pomiędzy 4 a 2 mln lat temu (w pliocenie). Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Lucy, prawie kompletny szkielet Australopithecus afarensis, gatunku, który uważano za przedstawiciela linii rodowej prowadzącej do rodzaju Homo. W szczególności do Homo erectusa, co do którego nie ma wątpliwości, że należy do tego samego rodzaju co człowiek.

Lucy (fot. National Geographic)
Linia ewolucyjna prowadząca od australopiteków do rodzaju Homo była jednak słabo udokumentowana. Jak się wydaje, mamy obecnie częściowe wypełnienie tej luki w zapisie kopalnym. W Afryce południowej odnaleziono szczątki, które zinterpretowano jako nowy gatunek australopiteka Australopithecus sediba. A. sediba reprezentuje zaawansowanego ewolucyjnie australopiteka, którego wiele cech anatomicznych jest bliższych cechom rodzaju Homo, niż pozostałym australopitekom. Wszystko wskazuje na to, że może to być gatunek z linii rozwojowej bezpośrednio poprzedzającej pojawienie się Homo. Szczególną uwagę poświęcono dłoni, która odpowiada naszym wyobrażeniom o formie pośredniej pomiędzy australopitekiem a Homo (Kivell et al., 2011).

Szczątki A. sediba wydatowano na 1.98 mln lat temu, czyli mniej więcej prawdopodobny czas wyodrębniania się rodzaju Homo (Pickering et al., 2011). Wszystko byłoby super, gdyby nie jedna ewolucyjna zagwozdka. Objętość mózgu A. sediba.
 

Pojawienie się naszego rodzaju Homo wiąże się ze skokowym przyrostem objętości mózgu. Australopiteki miały mózgi o objętości ok. 0.5 l, np. A. afarensis średnio 0.459 l, zaś H. erectus ok. 1 litra. Tymczasem zmierzona objętość A. sediba to ok. 0.42 litra, czyli mniej niż u pozostałych australopiteków, także tych ewolucyjnie starszych. Z kolei wewnętrzna budowa puszki mózgowej ujawniła rozwinięta część mózgu zwaną zakrętem czołowym dolnym (gyrus frontalis inferior), która u ludzi odpowiada za umiejętność posługiwania się mową. Wydaje się, że A. sediba był w jakimś stopniu zdolny do artykułowania mowy, umiejętności, którą posiadał już H. erectus. Teza ta jest w tej chwili hipotetyczna, gdyż nie zachowały się w pełni kości szyi i nie można stwierdzić obecności strun głosowych (Carlson et al., 2011).
Pozostało pytanie o miejsce powstania rodzaju Homo. Czy była to wschodnia czy południowa Afryka?


Źródła:
1. Carlson, K., Stout, D., Jashashvili, T., de Ruiter, D., Tafforeau, P., Carlson, K., & Berger, L. (2011). The Endocast of MH1, Australopithecus sediba Science, 333 (6048), 1402-1407 DOI: 10.1126/science.1203922
2. Kivell, T., Kibii, J., Churchill, S., Schmid, P., & Berger, L. (2011). Australopithecus sediba Hand Demonstrates Mosaic Evolution of Locomotor and Manipulative Abilities Science, 333 (6048), 1411-1417 DOI: 10.1126/science.1202625
3. Pickering, R., Dirks, P., Jinnah, Z., de Ruiter, D., Churchill, S., Herries, A., Woodhead, J., Hellstrom, J., & Berger, L. (2011). Australopithecus sediba at 1.977 Ma and Implications for the Origins of the Genus Homo Science, 333 (6048), 1421-1423 DOI: 10.1126/science.1203697