czwartek, 8 marca 2012

Reintrodukcja łososia atlantyckiego w rzekach Polski

W Polsce podjęto na wielką skalę reintrodukcję, czyli ponowne wprowadzenie wymarłego gatunku, inaczej restytucję, czyli odbudowanie populacji. Działania te miały na celu przywrócenie populacji łososia atlantyckiego (Salmo salar) w polskich rzekach; podobne działania dotyczyły także zanikającej troci wędrownej (Salmo trutta morpha trutta), która jest wędrowną formą pstrąga potokowego.
Łososie i trocie zazwyczaj nie są rozróżniane przez rybaków i handlowców. Przeciętny zjadacz  mięsa różowego (a zjadaczki łososiowego) koloru ma do czynienia wyłącznie z prawdziwym łososiem, ale hodowanym  w ciasnych klatkach w norweskich fiordach.

OSTATNIE DZIKIE
Ostatnie dzikie łososie obserwowano w karpackiej rzecze Skawie w 1952 roku. Od roku 1970, kiedy ukończono budowę zapory we Włocławku łososie nie miały już szans wracać na tarliska w Polsce południowej i rozmnażały się głównie w rzekach pomorskich, gdzie przetrwały do końca lat sześćdziesiątych XX wieku. Po raz ostatni tarło łososi zaobserwowano w Drawie w 1985 roku i wtedy podjęto działania zmierzające do restytucji tego gatunku (np. Bartel i Kleszcz, 2008).

START INTERESU
Od tego czasu przez 10 lat Morski Instytut Rybacki prowadził sadzową hodowlę łososia w Zatoce Puckiej koło Jastarni, której obiektem były łososie pozyskane z łotewskiej Dźwiny i w małej części z fińskiej Newy. W 1995 roku, gdy instytutowi zabrakło funduszy pozostałe tarlaki przejął hodowca (obecnie przedsiębiorstwo produkcyjno-handlowe sp. z o. o.)(Paruzel, 1996). Restytucja łososia z Dźwiny została uznana za udaną a reintrodukowane łososie wracały na tarło do dopływów dolnej Wisły oraz do rzek Pomorza Zachodniego. Łososie były jednak na dużą skalę poławiane przez PZW na potrzeby sztucznego rozrodu a po pobraniu produktów rodnych zabijane i kierowane do handlu (Paruzel, 2001).

Na programie restytucji łososi do polskich rzek skorzystały ośrodki hodowli tych ryb, instytuty naukowe oraz rybacy. Obserwacje licznych wędkarzy potwierdzają dość dziwną u łososi cechę: reintrodukowane łososie są do siebie podobne jak klony i wpływają do rzek niezgodnie z naturalnym kalendarzem tarła. Co gorsze, nie zanotowano narybku i smoltów spływających z tarlisk, można więc sądzić, że do rzek wprowadzono ułomne ryby, nie mogące się rozmnażać bez pomocy człowieka. W takim przypadku należałoby uznać, że restytucja łososia w ogóle nie nastąpiła (np. Kolendowicz, 2005; Szymański, 2005).
Przypadki połowów rybackich łososi i troci oraz odłowu w czasie wędrówki tarłowej pod pretekstem pozyskiwania ikry do sztucznego tarła są silnym argumentem, aby uznać, że program restytucji tych ryb polegał na przemysłowej hodowli mięsa i ikry (np. Szymański, 2003).

Jeśli jeszcze nie wszyscy wiecie, o co chodzi, streszczę krótko: wszyscy mają interes w tym, żeby łososie wstępowały do naszych rzek, jednak nie wszyscy mają interes, żeby łososie się w nich rozmnażały. Gdyby łososie rozmnażałyby się naturalnie, ośrodki hodowlane i niektóre instytucje naukowe utraciłyby zyski z produkcji drogiego materiału zarybieniowego, za który płaci państwo, organizacje ekologiczne i wędkarze.
Troć wędrowna, bliski krewniak łososia a po jego skundleniu przez hodowców najszlachetniejsza z naszych ryb, bo przynajmniej część z nich pochodzi z naturalnego tarła. Ślady na karku tego samca dowodzą, ze wcześniej wygrał walkę z wędkarzem lub siecią kłusownika.
MOŻE WRÓCĄ
W ostatnich latach restytucją łososi do karpackich dopływów Wisły zajmowało się kilka współpracujących organizacji, między innymi WWF, PZW, RZGW w Krakowie i UR w Krakowie (Mikołajczyk, 2008). Z różnych źródeł wiem, że łososie są także wpuszczane przez wymienione instytucje do podkrakowskiej Rudawy. Do wybranych rzek wprowadzono pochodzący z hodowli narybek łososi, który w czasie 2-3 letniego pobytu w rzece zapamięta smak wody i kierując się nim wróci, by odbyć tarło. Tak się stanie, jeśli małe łososie nie zostaną zabite przez ścieki, buldożery rozjeżdżające górskie rzeki, agregaty prądotwórcze kłusowników, sidła wieśniaków i przez wędkarzy, którzy uznają smolty łososi za pstrągi. Ponadto łososie muszą dwa razy pokonać zaporę we we Włocławku. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że najsilniejsze z reintrodukowanych ryb powrócą do dopływów górnej Wisły i stworzą zdziczałą, rozmnażającą się populację.

ZARYBIAĆ CZY NIE ZARYBIAĆ
Praktyka pokazuje, że wprowadzanie do wód ryb hodowlanych i sztuczne wspomaganie w czynnościach rozrodczych często jest szkodliwe dla ich populacji. W naturalnych warunkach często samce toczą walki o dostęp do samic, przez co tylko geny dużych i silnych osobników są dziedziczone. Poza tym większość narybku jest skazana na pożarcie przez drapieżniki lub śmierć głodową, co przyczynia się do dalszej selekcji. Ryb z hodowli są chronione przed groźnymi czynnikami i ich śmiertelność jest niższa, przez co w populacji może być duży odsetek ryb słabych genetycznie. Ryby takie krzyżując się z dzikimi osobnikami osłabiają całą populację, podczas gdy tarło naturalne jest najlepszą i najbezpieczniejszą formą zwiększenia liczebności ryb (np. Pietrzak, 2006).
Znając powyższe fakty, łatwo wywnioskować, że korzystniej dla naszej przyrody zainwestować środki w ochronę rodzimych populacji ryb, renaturalizację rzek i uświadamianie społeczeństwa, niż w eksperymenty z hodowlą obcych gatunków lub ras.

Tekst dedykuję mamie, która "przez telefon" grzebała w stosach gazet szukając numerów i stron cytowanych tu artykułów.


Fot. w nagłówku: łosoś atlantycki w naturalnym środowisku, http://commons.wikimedia.org/wiki/Salmo_salar

Źródła:
Bartel R. i Kleszcz M. 2008). Użytkownik rybacki – nowa rzeczywistość, PZW 2008, s. 127 - 133
Kolendowicz J. 2005. [tzw. wstępniak] Wędkarski Świat, 2(110)/2005, s. 3.
Paruzel M. 1996. 10 lat sadzowej hodowli łososia w Jastarni. Wędkarz Polski, 3(61) 1996:, s. 20-21, 74.
Paruzel M. 2001. Darujmy łososiom wolność. Wiadomości Wędkarskie, 10(628) 2001,s. 74-75.
Pietrzak R. 2006. Naturalne ryby. Wędkarski Świat, 2/2006, s. 48-49.
Szymański M. 2003. Gdzie znikają trocie. Wędkarski Świat, 1(85)/2003, s. 38.
Szymański M. 2005. My chcemy troci! Otwarcie sezonu łososiowego. Wędkarski Świat, 2(110)/2005s. 50-54.
Mikołajczyk T. 2008. Raport z realizacji programu restytucji łososia atlantyckiego (Salmo salar L.) w dorzeczu górnej Wisły w latach 2004-2007. Katedra ichtiologii i Rybactwa UR w Krakowie. Online: http://awsassets.wwfpl.panda.org/downloads/raport_losos_atlatyncki.pdf

4 komentarze:

Witam, przyznam się szczerze że temat tego artykułu jak i cały artykuł niezbyt wiele mi mówią gdyż to zupełnie nie moja działka aż w takim stopniu zagłębiać się w tematykę wędkarską. Zdecydowanie wolę być widzem czy towarzyszyć w łowach no i nie ma co ukrywać lubię zjeść dobrze a cóż może być lepszego niż świeża ryba prosto z wody, i to właśnie łączy mnie z tym z tym tekstem a konkretniej ta troć wędrowna widoczna na zdjęciu powyżej, upieczona na ognisku nieopodal Parsęty, którą miałem przyjemność skosztować, w smaku REWELACJA. Mam cichą nadzieję, że wkrótce znajdę się tam ponownie. Pozdrawiam wszystkich

Nosorożec czarny zniknął z powierzchni "naszej" Ziemi. Ciekawe czy to już zaczął się początek końca naszej ludzkiej cywilizacji bo tempo wybijania np zwierząt i w ogóle niszczenia środowiska przez człowieka jest przeogromne. Ile jeszcze, 1000 lat, 5000, a może max 10000 co czasowo i tak to niewiele skoro gatunki zwierząt ewoluują miliony lat.

Dinozaury zniknęły 65 milionów lat temu, razem z nimi 3/4 istniejących wtedy gatunków. Pikuś to jednak w porównaniu z wymarciem 95% gatunków przed 250 milionami lat. Chyba żaden kreacjonista nie wmówi nam, że te wymierania spowodował człowiek. W naszym interesie jest teraz, żeby przetrwały gatunki, które są dla nas ważne. Proszę zwrócić uwagę, jak rzadko słyszy się o nowo powstających gatunkach. Jest jeszcze mnóstwo nieznanych gatunków, które są ciągle opisywane przez badaczy. Trudno stwierdzić, które gatunki żyją od dawna nieznane a które niedawno się pojawiły.

Nosorożec czarny jako gatunek nadal istnieje, natomiast jeden z jego podgatunków (Diceros bicornis longipes) zamieszkujący Kamerun, a więc populacja zachodnioafrykańska została uznana 10 listopada 2011 roku za wymarłą (choć wolę słowo wytępioną) http://www.iucnredlist.org/apps/redlist/details/39319/0 . Czasy w których pojedyncze stada słoni, liczone były w tysiącach ( konkretnie 5000) przeszły do historii, podobnie zresztą z łososiem pacyficznym ( 10 milionowe ławice).
Co się tyczy powstawania nowych gatunków, to człowiek nie jest w stanie obserwować tego procesu , przynajmniej jeżeli chodzi o duże kręgowce. Zależy to też od przyjętej definicji gatunku ( pomijam także krzyżówki międzygatunkowe).
Duża część nieznanych gatunków zanim zostanie odkryta, wymrze. Nie mówie już o wyamrłych i nie opisanych.

Prześlij komentarz

Szanowni Czytelnicy!
Zachęcam Was gorąco do komentowania wpisów na blogu i jednocześnie zachęcam równie gorąco do korzystania z tagów HTML, szczególnie przy wklejaniu linków do stron internetowych.

Oto kilka przykładów tagów HTML obsługiwanych przez bloggera:
link - a href=
wytłuszczenie - b
kursywa - i