środa, 2 maja 2012

O tym, jak spotkać minoga w Polsce

Minogi należą do jednych z najbardziej zagrożonych wyginięciem kręgowców w Polsce. Wędkarze uważają je za ryby. Można je także znaleźć w atlasie ryb Polski, tymczasem z rybami mają one niewiele wspólnego. Może tylko płetwę grzbietową i wygląd przypominający węgorza. Minogi, w przeciwieństwie do ryb, nie posiadają ani prawdziwej czaszki, ani żuchwy (szczęk). Są zatem bezżuchwowcami (bezszczękowcami, Agnatha), zaś współczesne ryby, wszystkie bez wyjątku, to szczękowce czyli Gnathostomata. Minogi nie mają też ości tak jak ryby kostne. Mają za to chrzęstny szkielet, nieco podobny do ryb chrzęstnych (np. rekinów) i tylko kilka luźnych płytek w okolicach otworu gębowego, które tworzą namiastkę chrzęstnej puszki mózgowej. Należą do najstarszej linii ewolucyjnej kręgowców (Vertebrata) zwanej Hyperoartia (Janvier, 1997).
Minóg strumieniowy znaleziony w Kierdonce k/Barda.
Widać dwie, niezrośnięte płetwy grzbietowe nieco nachodzące na siebie (czerwony pasek).
W ostatnim tygodniu kwietnia udało nam się natknąć na te zwierzątka w potoku Kierdonka (dopływ Czarnej Staszowskiej) niedaleko Barda (gmina Łagów, woj. świętokrzyskie). Minogi, które o tej porze wypływają składać jaja, wypatrzył Sławomir Bober. Na podstawie pobieżnych obserwacji stwierdziliśmy, że był to minóg strumieniowy (Lampetra planeri). 9 lat wcześniej, także w Górach Świętokrzyskich, w bezimiennym dopływie Belnianki tarło minogów obserwował Michał Stachacz:
W bardzo czystym potoku ze żwirowatym dnem minogi dobierały się w pary i wykopywały jamki unosząc ziarna żwiru pyszczkami. Następnie pary minogów skręcały się ze sobą, tworząc podwójną helisę i energicznie drgały przez kilka sekund. W tym czasie samica składała jaja a samiec polewał je nasieniem, tak, jak ma to miejsce u większości ryb kostnoszkieletowych. Nie miałem możiwości wykonania zdjęć dynamicznych, gdyż dysponowałem wtedy jedynie fotograficznym aparatem analogowym Zenit 12.
Każdy, kto minogi zna, powie: nic wielkiego, łapać nie można, są pod ochroną... Jednak szybko przejrzawszy różne internetowe fora wędkarskie zorientować się można, że minoga żywego niewielu widziało, i niewielu wie o nim więcej niż w atlasie napisano.

Cechą charakterystyczną minogów jest ich otwór gębowy w kształcie okrągłej przyssawki, uzbrojony w haczykowate wyrostki. Ponieważ nie mają szczęk, nie są to jeszcze zęby. Protozęby pojawiają się dopiero u konodontów - nieco młodszej ewolucyjnie grupie kręgowców. Minogi znane są już z osadów sprzed ponad 350 mln lat (dewonu) i w zasadzie bez większych zmian w budowie przetrwały do dzisiaj. Janvier (1997) wspomina nawet, że być może są starsze i pochodzą z syluru. Można je zatem traktować jako żywą skamieniałość, a ich obserwacje pozwalają wyobrazić sobie życie pierwszych kręgowców na Ziemi.
Charakterystyczne otwory skrzelowe i oczy minoga. Widać też okrągły otwór gębowy.
Oprócz charakterystycznego, okrągłego otworu gębowego, minogi mają na bokach tułowia, w pobliżu głowy siedem dziurek-otworów skrzelowych i pojedynczy otwór "nosowy" na szczycie głowy, umieszczony pomiędzy dużymi oczami. Otwór ten pełni u nich rolę "węchu". Pomimo dużych oczu, minogi widzą niezbyt wyraźnie, gdyż nie mają mięśni pozwalających na akomodację oka. Żyją w wodach morskich i lądowych, ale jaja składają zawsze w rzekach i strumieniach. Większość współczesnych minogów żyje raczej w chłodnych wodach strefy umiarkowanej półkuli północnej. Tylko dwa rodzaje występują na półkuli południowej. Większość swego życia minogi spędzają w stadium larwalnym (nawet do 7 lat). Wędrowne minogi morskie, po przeobrażeniu do stadium dorosłego wracają do morza, gdzie żyją rok lub dwa, by powrócić do rzek na tarło i zakończyć życie (Janvier, 1997).
Minogi morskie pasożytujące na palii jeziorowej (ryba łososiowata) (fot. USGS).
W stadium dorosłym większość minogów jest pasożytami ryb, do których przyczepia się swym otworem gębowym, wgryza wspomnianymi wyrostkami i zasysa krew, wpuszczając jednocześnie wydzielinę gruczołów uniemożliwiającą krzepnięcie krwi. Przylegają tak ściśle do ciała żywiciela, że cała wymiana gazowa - oddychanie - odbywa się przez otwory skrzelowe w obu kierunkach - woda jest wciągana i wypuszczana przez nie tam i z powrotem. Oprócz tego, wszystkie minogi mogą zjadać małe bezkręgowce.
Minóg pacyficzny "liżący kamień". Widać pojedynczy otwór nosowy (fot. Jeremy Monroe CC-BY)
Siła ssąca otworu gębowego pozwala minogom na wpływanie do rwących nurtów, gdzie nie dają się porwać wodzie przysysając się do kamieni na dnie. Mogą też podróżować w ten sposób przysysając się do ryb. Charakterystyczne obcałowywanie kamieni na dnie dało nazwę minogom. Łaciński termin Lampetra znaczy tyle co "liżący kamienie" (właściwie, jest to kombinacja łaciny i greki: lambere + petra). Minogi, jako przysmak kulinarny, znane i poławiane są od dawna. Ich populacja zaczęła się jednak gwałtownie kurczyć ostatnimi laty, głównie ze względu na zanieczyszczenie wód, które szczególnie dotyka larwy minogów. Pewnie dlatego, że larwy nie mają ssącego otworu gębowego i odżywiają się wyłapując drobinki z osadu, w którym są zagrzebane. W pewnym stopniu, do zaniku minoga przyczyniły się także budowle hydrotechniczne, które uniemożliwiły minogom wędrownym odbywanie tarła (Witkowski, 2010).

MINOGI W POLSCE

Obecnie w Polsce występują cztery gatunki minogów, reprezentujące trzy odrębne rodzaje: Eudontomyzon mariae (minóg ukraiński zwany też ukraińskim minogiem strumieniowym), Lampetra fluviatilis (minóg rzeczny), Lampetra planeri (minóg strumieniowy) oraz Petromyzon marinus (minóg morski) (Brylińska, 2000; Witkowski, 2010; Nowak et al., 2010). Minóg morski i rzeczny należą do minogów wędrownych (anadromicznych), zaś strumieniowy i ukraiński do rezydentalnych (Witkowski, 2010).

Minóg rzeczny (Lampetra fluviatilis) to najbardziej rozpowszechniony w Polsce bezżuchwowiec. Należy do minogów wędrownych, których stadium dorosłe żyje w morzu, a na tarło wpływa do rzek. Dorasta do 40 cm i to jego można najczęściej znaleźć w menu nadmorskich barów rybnych. W okresie tarła minóg rzeczny nie odżywia się, gdyż zanika u niego przewód pokarmowy. Ostatnio stwierdzono jego występowanie jedynie w północnej części Polski.

Minóg morski (Petromyzon marinus) jest chyba największym polskim minogiem. W cytowanej powyżej pracy odnotowano osobnika 90 cm o wadze 1.42 kg. O wędrownych minogach, rzecznym i morskim możecie poczytać więcej u Witkowskiego (2010).

Minoga ukraińskiego (Eudontomyzon mariae) opisano w Polsce po raz pierwszy 50 lat temu i w sumie najmniej o nim wiadomo. W trakcie obserwacji w terenie łatwo go pomylić z innymi minogami, więc być może jest go znacznie więcej niż do tej pory przypuszczano. Badania DNA wskazują też, że chyba powinien zostać wcielony do tego samego rodzaju co minóg rzeczny i strumieniowy czyli do Lampetra (Nowak et al., 2010).

MINÓG STRUMIENIOWY (Lampetra planeri)

Minóg strumieniowy, bohater tej notki, teoretycznie występuje w zasadzie w całej Europie, z wyjątkiem krajów bałkańskich takich jak Grecja, Chorwacja, Albania czy Serbia. Znajdowany jest w czystych, wartko płynących i dobrze natlenionych wodach potoków i małych rzeczek. Larwy minoga strumieniowego żyją zagrzebane w piaszczysto-mułowym osadzie, bogatym w detrytus roślinny. W Polsce odnotowano go na 22 stanowiskach podczas monitoringu w 2010 w dorzeczu Odry, Wisły (w tym nowe stanowisko w potoku Syhłowaty - Kukuła et al., 2008) i rzek przymorskich. Poza tym występuje także w Czarnej Hańczy (dorzecze Niemna) i Dzikiej Orlicy (dorzecze Łaby) (Marszał, 2011).

Larwa minogów zwana jest ammocoetes. Ta dość skomplikowana nazwa wzięła się stąd, że kiedyś larwy brano za osobny gatunek i nadano im łacińską nazwę Ammocoetes sp. Potem okazało się, że to jednak tylko stadium larwalne i w końcu przeobraża się w postać dorosłą minoga. Różnica w wyglądzie pomiędzy stadiami jest być może niewielka, ale znacząca. Larwa jest ślepa - ma oczy ukryte pod skórą - stąd też nazywa się ją ślepicą. Poza tym bywa większa od postaci dorosłej. W przypadku minoga strumieniowego larwa mierzy ok. 20 cm, zaś postać dorosła do 18 cm. Minóg strumieniowy  spędza jako larwa od 2.5 do 3.5 roku. Po tym okresie, w okolicach lipca ślepica rozpoczyna metamorfozę do postaci dorosłej i po przezimowaniu odbywa tarło. Po czym, jak wszystkie minogi zdycha.
Tarło minogów w dopływie Belnianki w 2003 r. (fot. Michał Stachacz).
Do tarła dochodzi gdy temperatura wody przekroczy 9oC. W Polsce to akurat przełom kwietnia i maja. Właśnie dlatego Sławkowi Boberowi udało się wypatrzyć je w nurcie Kierdonki. W trakcie godów minogi są aktywne w ciągu dnia i tworzą dość liczne grupy. Poza tarłem unikają światła dziennego, więc tym bardziej trudne są do zaobserwowania. W trakcie godów samiec wykopuje w dnie niewielkie gniazdko, do którego później samica złoży ikrę. W tym czasie samice przyczepiają się otworem gębowym do kamieni leżących na dnie i czekają na samca, który podpłynąwszy owija się wokół samicy. Razem celują do wykopanej jamki, gdzie samica składa jaja a samiec oblewa je nasieniem. Składanie jaj trwa podobno kilka sekund.
Tarło minogów wypatrzone w 2003 r. w dopływie Belnianki (fot. Michał Stachacz)

CZERWONA KSIĘGA

Minogi w Polsce są ściśle chronione i wszystkie znajdują się na liście gatunków zagrożonych wyginięciem w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych (IUCN Red List) (Witkowski, 2001). W przypadku minogów strumieniowych nie ma jeszcze powodów do paniki, bo jak na razie jest to najniższy stopień zagrożenia - LC - Least Concern. Z raportu IUCN wynika, że sytuacja minogów w Polsce polepsza się. Jeszcze w 1996 r. ich stopień zagrożenia wyginięciem był wyższy - NT - Near Threatened. Populacja zwiększyła się prawdopodobnie wraz z polepszeniem się jakości wód powierzchniowych (oczyszczalnie ścieków, kanalizacja itd.), a stan monitorowanych siedlisk minoga strumieniowego jest wysokiej jakości i uzasadnia nadzieję przetrwania populacji (Marszał, 2011). 

Z drugiej strony Witkowski (2010) podkreśla stan najwyższego zagrożenia dla gatunków minogów wędrownych (anadromicznych), czyli minoga morskiego i rzecznego, porównując je z zagrożonymi rybami wędrownymi takimi jak troć wędrowna czy jesiotr bałtycki. Witkowski (2010) uważa, że minóg morski jest krytycznie zagrożony (CR) wymarciem. Minóg rzeczny, w zależności od rejonu jest gatunkiem zagrożonym (EN) lub w dorzeczu Odry krytycznie zagrożonym (CR). Jest to zatem jeden z najbardziej zagrożonych wyginięciem polskich kręgowców.

W raporcie IUCN brak danych z 1996 r. jedynie dla minoga ukraińskiego.

Majowa kanikuła sprzyja wędrówkom, więc jeśli będziecie w pobliżu wartko płynącego strumienia, zajrzyjcie w jego wody. Minogi strumieniowe najliczniej występują w dorzeczu górnej Wisły. Wyjątkowo liczną populację minoga strumieniowego stwierdzono w Białce (Białej Lelowskiej) płynącej przez Wyżynę Krakowsko-Częstochowską, gdzie stanowił ponad 48% ichtiofauny (Epler, 2005). Liczna populacja minoga strumieniowego występuje również w Czarnej Staszowskiej a zwłaszcza jej dopływie - Łukawce.

Minogi pewnie jeszcze mają swoje gody. Może uda Wam się spojrzeć w oczy zwierzątku, które nie zmieniło się od kilkuset milionów lat, na przekór Czerwonej Królowej.

ps. Jak zaznaczono wyżej minoga wypatrzył Sławomir Bober, a tekst powstał przy współudziale Michała Stachacza. 

Źródła:
Zdjęcie w nagłówku: Minóg pacyficzny fot. Dave Herasimtshuk CC-BY (naiad.org)

Brylińska, M. (red.), 2000. Ryby słodkowodne Polski. PWN, Warszawa, pp. 521.

Epler, P., 2005. Wojewódzki Program Ochrony Zasobów Wodnych dla województwa świętokrzyskiego ze szczególnym uwzględnieniem restytucji i ochrony ryb dwuśrodowiskowych, oraz przywrócenia możliwości wędrówek ryb. Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego. Departament Rozwoju Obszarów Wiejskich, Mienia i Geodezji.

Janvier, P., 1997. Hyperoartia. Lampreys. Version 01 January 1997 (under construction) in Tree of Life Web Project

Kukuła, K., Bylak, A., Wojton, A. & Tabasz, S., 2008. Nowe stanowisko minoga strumieniowego Lampetra planeri (Bloch, 1784) w dorzeczu górnego Sanu. Roczniki Bieszczadzkie 16: 425-428.

Marszał, L., 2011. Minóg strumieniowy Lamptera planeri (Bloch, 1784). Monitoring gatunków i siedlisk przyrodniczych ze szczególnym uwzględnieniem specjalnych obszarów ochrony siedlisk Natura 2000. Wyniki monitoringu.

Nowak, M., Szczerbik, P., Klaczak, A., Epler, P. & Popek, W., 2010. Diversity of lampreys and fishes of the Upper Vistula River drainage, Poland: present state and future challenges. AACL Bioflux 3(5):325-332.

Witkowski, A., 2001. Lampetra planeri (Bloch, 1784) Minóg strumieniowy. W: Głowaciński Z. (red). Polska czerwona księga zwierząt. Kręgowce. PWRiL, Warszawa, s. 325-327.

Witkowski, A., 2010. Anadromiczne minogi w Polsce: minóg morski Petromyzon marinus L. i minóg rzeczny Lampetra fluviatilis (L.) - stan i zagrożenia. Chrońmy przyrodę ojczystą 66 (2): 89-96

28 komentarze:

A właśnie całkiem niedawno zastanawiałem się, jak to jest z tymi minogami w Polsce, ale nie chciało mi się nic na ten temat szukać. ;) I zresztą dobrze, bo tutaj wszystko podane jak na tacy. Jakby to określił Włodzimierz Szaranowicz - niezły tajming. :)

Ależ się przyjemnie zrobiło :)

Bardzo ciekawy artykul! Gdynym zobaczyla to stworzenie w wodzie, pewnie uznalabym, ze to zwykla, no moze troche wyrosnieta, pijawka.... A o tym, ze to stoworzenie jest pod ochrona, w zyciu bym nie pomyslala!

około dwudziestu lat temu jadłem minogi:( łapalismy je z kolegami w pasłęce.przepyszne.nie wiedziałem,że są pod ochroną...

widziałem minoga w jakimś małym strumyku przy drodze, w województwie świętokrzyskim. :)

Nie rozumiem dlaczego podajecie dokładne miejsce gdzie zostały znalezione - czy chcecie żeby polscy "domorośli" wędkarze tam dotarli i wybili je do cna?

Jeśli ktoś, po przeczytaniu tego postu, pójdzie tam i z premedytacją będzie polował na minogi, to już naprawdę nie wiem jaka musiałaby być kara, za łowienie zwierząt chronionych, żeby skutecznie odstraszać takich ludzi.
Natomiast liczymy na to, że wiele osób, które zetknie się z tymi zwierzątkami, od tej pory będzie wiedziało, co to jest i dlaczego tak wyjątkowe może to być spotkanie.
Minogi w takich krajach położonych nad Atlantykiem, czy Łotwie są cenionym przysmakiem kulinarnym, można pojechać i skosztować. Można też kupić w sklepie minoga japońskiego i samemu przyrządzić.
W Wielkiej Brytanii do dziś zachowała się tradycja przygotowywania tortu minogowego dla królowej, na BBC można obejrzeć filmik z opisem tej, sięgającej średniowiecza tradycji, widać też jak przyrządza się minogi dla królowej w zachodniej Anglii.

Na miejscu brytyjskiej królowej uważałbym na potrawy z minogów - jej daleki poprzednik, Henryk I (1068-1135), zmarł w wyniku przejedzenia się minogami właśnie (np. Green 2006, s. 1).

Green JA. 2006. Introduction: a surfeit of lampreys. W: Henry I. King of England and Duke of Normandy. Cambridge University Press, ss. 404.

Do tej pory nie sądziłem, że ktokolwiek z Polsce zjada minogi. Minogi strumieniowe, które są tematem powyższego tekstu są wielkości dorodnej dżdżownicy i niezależnie od ochrony prawnej nie mają znaczenia kulinarnego.
Zastanawiam się jednak, czy faktycznie ktoś mógłby kłusować przez ten tekst. W regionie świętokrzyskim, gdzie obserwowaliśmy minogi, kłusownictwo jest plagą a przestrzeganie regulaminu połowu ryb jest skrajnie rzadkim zjawiskiem. Minogi nie dają się łowić na wędkę i być może dlatego w rzeczkach tego regionu stanowią czasem prawie połowę "ichtiofauny". Największym wrogiem minogów są pstrągi, które się nimi zajadają. W opisanych rzeczkach pstrągi zostały wytrzebione przez pseudowędkarzy, więc chyba wszystko jasne.
Niech to będzie ukryty apel do gmin Łagów i Raków - na ryby już tam nie jeżdżę, bo nie ma po co. Jeśli sytuacja w rzekach i lasach nie ulegnie poprawie (śmieci, kłusownictwo), to w ogóle przestanę odwiedzać ten ulubiony przeze mnie rejon.

Problem kłusownictwa i nadmiernego wykorzystywania zasobów wspólnych to temat na osobny wpis. Jest taki zgrabny termin "tragedia gminnych pastwisk" na określenie degradacji średniowiecznych wypasów na wspólnych pastwiskach. Człowiek tak jest skonstruowany, że musi mieć co najmniej tyle samo co sąsiad, więc każdy dążył do tego, żeby nie wypasać rzadziej niż inni. Taki wyścig do pokarmu. Podobnie odbieram wspólne łowiska, nikt nie będzie się troszczył o ich stan na zasadzie: jak ja nie złowię, to przyjdzie sąsiad i złowi, a ja wyjdę na jelenia.
Dochodzi do takich paradoksów, o których piszesz. Gatunek zagrożony stanowi prawie połowę ichtiofauny w niektórych regionach, albo, jak wyczytałem w internecie, gdzieś koło Grudziądza minogi zablokowały budowę mostu. Podobno nawet ekolodzy nie protestowali, bo most był potrzebny. W sumie wszyscy, łącznie z Wojewódzkim Konserwatorem doszli do wniosku, że chwilowo minóg nie będzie chroniony i zbuduje się przeprawę.
W ten sposób w Polsce dochodzi nie tylko do degradacji środowiska, ale także do degradacji prawa.

Jest taki zgrabny termin "tragedia gminnych pastwisk" (...)

"Tragedia wspólnego dobra" chyba jeszcze trochę lepiej oddaje istotę problemu.

No właśnie. Gospodarzem większości rzek jest PZW - przestarzała machina rodem z socjalistycznej Polski. Podobnie, jak z minogami było z różankami w gliniance, o której pisałem na blogu: ryba rzadka, wymaga obecności małżów, te z kolejności nieskażonej wody; we wspomnianej gliniance jednak roiło się od różanek aż wodę wziął pod opiekę PZW i wpuścił karpie. Gdzie indziej fachowcy chuchają i dmuchają, żeby ocalić populację tej ryby.

No właśnie, o to mi chodziło, kiedyś wyczytalem, chyba u Ridley'a, że termin ten wziął się od gminnych pastwisk w średniowiecznej Anglii, które mialy służyć wszystkim.

mieszkam w usa dokladnie chicago mam znajomego co zlapal takie cos na wedke tylko zastanawiam sie czy jest mozliwe zeby mylo tak wielkie ten okaz zlapany przez niego mial ponad 60 cm czy spotkaliscie sie z wiekrzymi okazami?? ten okaz byl zpalany na rzece

Myślę, że mógł to być minóg morski (Petromyzon marinus) po angielsku zwany sea lamprey. W okolicach Wielkich Jezior jest z nim dość duży kłopot i traktowany jest tam jako szkodnik. Rozprzestrzenił się tam jakieś 100 lat temu dzięki wybudowaniu kanałów żeglownych i śluz.
Rzeczywiście może dorastać do ok. 1 metra długości.

Dawno temu, (jakoś tak w czerwcu) bo był to zdaje się 1974 rok może 1976 na rzece Gwda która wpada do jeziora Wielimie od strony północnej. W pobliżu Sporego są tam ruiny starego młyna gdzie wiosną wielu wędkarzy łowiło ryby. Bliżej Wielimia jest (była wtedy) też jakaś pozostałość i mały przepust. I tam spotkałem właśnie minogi, łapałem je rękami choć było to bardzo trudne. Nie znałem tego stworzenia i po prostu kiedy nasyciłem swoją ciekawość dałem im spokój. Było ich setki, po prostu mnóstwo. Wtedy nie miałem pojęcia co to jest. I teraz przypadek sprawił że zacząłem szukać informacji o tym stworzeniu i przypomniałem sobie o tym dawnym zdarzeniu. Teraz po tylu latach nie mam pojęcia czy mogą jeszcze tam istnieć. Może? Ale to już historia.

Warto wspomnieć, że w polskich rzeczkach na Orawie spływających do dorzecza Dunaju i zlewni Morza Czarnego (Czarna Orawa, Piekielnik) żyje odrębny podgatunek minoga ukraińskiego, minóg Władykowa, Eudontomyzon mariae vladykovi. Kiedyś uważano go za odrębny gatunek, mielibyśmy wtedy 5 minogów. Teraz kwestia wypowiedzi komentatorów: Co do podawania stanowisk, to akurat nie ma zagrożenia, naprawdę myślicie, że na minogi ludzie mają takie ciśnienie, takie ceny rynkowe osiąga i stanowi taką rozkosz dla podniebienia, że sprawdzają w necie gdzie są minogi i lecą tam od razu wyeksploatować łowisko? LOL, wędkarze, którzy tam łowią, i tak dobrze wiedzą o tych minogach i nie potrzebują o tym informacji z netu, a nie sądzicie chyba, że będzie ktoś tam jechał specjalnie spod Warszawy. To nie gniazdo sokoła wędrownego, którego jajo w krajach arabskich osiąga 5000 funtów za sztukę. Nie ma też co nazywać minoga strumieniowego "gatunkiem zagrożonym" (zresztą nie ma w tym nic dziwnego, że gatunek naprawdę zagrożony znajduje sobie miejsca, gdzie osiąga nadal dużą liczebność - należy się z tego tylko cieszyć, ale nie neguje to faktu, że w szerszej skali jest zagrożony naprawdę!). Na nowej czerwonej liście ichtiofauny minóg strumieniowy ma on status VU, czyli narażony (o oczko niżej), jest oczywiście ściśle chroniony jako umieszczony w Załączniku II Dyrektywy Siedliskowej UE. Ale nadal jest najpospolitszym minogiem w Polsce, a dla populacji z Pomorza i Pobrzeża Bałtyku czerwona lista przydziela klasyfikację NT, to jest bliski zagrożenia. Co innego pozostałe - morski ma CR (skrajnie zagrożony), rzeczny EN (zagrożony), ukraiński wszędzie VU. Co do ich jedzenia, to istotnie były one kiedyś popularną, acz tłustą, potrawą w Polsce, ale chodzi tu o minogi rzeczne, to one były przyrządzane ze śmietaną. Strumieniowych nikt chyba nie jadł, gdyż były za małe, co najwyżej wędkarze używali ich jako przynęty (bodaj larwy najchętniej), ale chyba ta praktyka na szczęście wygasła. Co do budowy mostu, to nie do końca rozumiem bulwers, RDOŚ z kimś tam jeszcze nie uznali, że gatunek chwilowo nie jest chroniony (nie mają takich uprawnień). Zwyczajnie RDOŚ ma prawo, w świetle Ustawy o Ochronie Przyrody, wydać pozwolenie na odstępstwa od zakazów odnoszących się do gatunków chronionych, jeśli nie zagrozi to trwałości populacji, nie ma rozwiązań alternatywnych, a sam cel stanowi np. inwestycję o nadrzędnym znaczeniu publicznym. Nie jest to żadna degradacja prawa, choć oczywiście pozostaje pytanie, czy wydana decyzja była "szłuszna", tj. czy należycie zważono na szali zagrożenie przyrody i znaczenie społeczne inwestycji, i czy przypadkiem nie doszło do niedocenienia samego ryzyka dla gatunku. W razie czego, minogi są chronione prawem unijnym i Komisja Europejska dobierze nam się do tyłka ;-) Swoją drogą ciekawy paradoks - u nas minóg morski jest rzadkim i zagrożonym gatunkiem, zaś w USA jest bardzo szkodliwym, obcym gatunkiem inwazyjnym, coś jak u nas norka amerykańska. Pozdrawiam, Mateusz Ciechanowski :-)

Dzięki za obszerny komentarz! Co do gatunków zagrożonych - wiadomo, sytuacja zmienia się. Tekst pisany był prawie rok temu, więc co wtedy było zagrożone, już być może nie jest... lub jest jeszcze bardziej ;)
Podobnie z gatunkami inwazyjnymi. Taka już ich uroda, że w jednym miejscu są inwazyjne, a w innym nie (zwykle tam skąd pochodzą). Dorzucę tu pytona birmańskiego, który jest wysoce inwazyjny na Florydzie, gdy tymczasem w Birmie jest ściśle chroniony, bo stoi na skraju wyginięcia.

Dawno temu na przełomie lat 80/90-dziesiątych miała rzecz niebywała w mieście Kołobrzeg na rzece Parsęcie która wpływa do Bałtyku można było przez dwa dni (późne popołudnia - wieczory) spotkać ogromną ławicę minóg. A było to pod mostem koło byłego hotelu pielęgniarskiego (tartaku:) gdzie rzeka Parsęta rozwidla się i przechodzi w kanał drzewny który okrąża byłą rzeźnię. W tym też czasie zbiegło się bardzo dużo ludzi którzy zaczęli odławiać wielką masę minóg (całe wiadra 20L - były różnej wielkości 20 cm - 120 cm. Co ciekawe na moście stali Policjanci i obserwowali cały ten proceder "łowienia" minóg. Była to tak wielka ławica że ludzie łapali je rękoma bez żadnego problemu. Nawet znaleźli się tacy przedsiębiorcy którzy pojawili się z podbierakami i zaczęli je odławiać w pokaźnych ilościach. I w tym momencie reagowała Policja wlepiając "mandaty" za kłusownictwo. W/w wspomnianym kanale drzewny swego czasu bez problemu można było z mułu wyłowić ślepicę (nazywaliśmy je węgorzyce które służyły jako przynęta na ryby). O walorach smakowych muszę powiedzieć tylko tyle że mnie nie smakowała. Najciekawsze było to że jest silnie unerwiona "skóra" minoga a mianowicie po wypatroszeniu i pocięciu na kawałki cały czas się poruszały jakby były wciąż żywe. Nawet podczas smażenia na patelni wciąż widać było ten sam efekt poruszania się chociaż od wyłowienia minęło ok 3-4 godz.

Jeszcze w latach 60-tych bylo bardzo duzo minog rzecznych w Potoku Oliwskim. Dopiero jak odlewnia zeliwa "Zeliwiak" w Gdansku-Oliwie zaczala truc odpadami zuzlowymi ten potok to minogi zaginely kompletnie.

w weekend majowy widzieliśmy tarło minogów w dopływie Sanu w Bieszczadach !

Dzięki za informację, chociaż przydałoby się więcej szczegółów. Kukuła i inni w 2008 r. opisali nowe stanowisko minoga strumieniowego w potoku Syhłowaty. Może od tamtego czasu rosprzestrzenił się na inne potoki :)

Też widziałem tą rybę w Sanie. Ciekawe jak będzie wyglądała jej liczebność za powiedzmy 20 lat?

Ja bardzo się zdziwiłem kiedy syn mojego kolegi pokazał mi małego minoga w słoiku,przyssał się do robaka kiedy łapał ryby.Zapytał czy wiem co to jest,zdziwiłem się bo złapał go w stawie młyńskim w Barczewie k.Olsztyna.Znam ten staw od wielu lat i nigdy nie widziałem tam minoga,z kąd on tam się wziął?

Szczerze mówiąc (i chyba wstyd się przyznać) pierwszy raz słyszę o minogach. Temat ciekawy, chciałbym kiedyś spotkać to stworzenie na żywo.

A tutaj macie minoga w akcji :)
http://video.interia.pl/obejrzyj,film,140477/minog_atakuje

Rok temu złapałem kilka minogów w rzece Narewka we wsi o tej samej nazwie. Jeśli minogi są zagrożone wyginięciem to ktoś powinien zadbać o czystość tej rzeki. Rozumiem że zanieczyszczenie polega na zmianie składu chemicznego wody a nie śmieciami typu puszki, opakowania itp. Wydaje mi się jednak że takie zanieczyszczenie również może wpłynąć na skład chemiczny wody. Znalazłem tam oprócz minogów garść starych pieniędzy, puszki, butelki, stare ubrania, ogromną ilość pobitego szkła (pocięło mi nogi). Uprzedzając reakcję. Minogi zaraz po złapaniu i obserwacji zostały wypuszczone.

Śmieci w rzekach to w sumie najmniejszy problem. O wiele gorzej jest z zanieczyszczeniami nawozami czy środkami ochrony roślin z pól. Kłopot jest też ze ściekami domowymi, które przy braku kanalizacji dostają się do wód gruntowych. To wymaga niestety rozwiązań na szczeblu krajowym, a do tego w Polsce daleka droga. Cieszyć należy się, że minogi ciągle żyją w polskich wodach, w tym przypadku, tj. Narewki, chodzi zapewne o minoga rzecznego (Lampetra fluviatilis). Ukłony. MK

Prześlij komentarz

Szanowni Czytelnicy!
Zachęcam Was gorąco do komentowania wpisów na blogu i jednocześnie zachęcam równie gorąco do korzystania z tagów HTML, szczególnie przy wklejaniu linków do stron internetowych.

Oto kilka przykładów tagów HTML obsługiwanych przez bloggera:
link - a href=
wytłuszczenie - b
kursywa - i