wtorek, 7 lutego 2012

Vostok, blisko, coraz bliżej

Wczoraj i dzisiaj (6 i 7 lutego 2012) świat obiegła ekscytująca informacja, że Rosjanie w końcu dowiercili się do podlodowcowego jeziora Vostok na Antarktydzie. Media, oczywiście podchwyciły tego newsa i zrobiło się sensacyjnie. Gazeta Wyborcza wysmażyła artykuł "Wielki przełom w nauce. Po 30 latach wiercenie naukowcy dotarli do mitycznego jeziora". Dzień wcześniej natrafiłem na tę informację na nieco bardziej naukowym forum physorg.com (tutaj).
Dotarcie do jeziora Vostok, to rzeczywiście podniecająca wizja. Szacuje się, że pod pokrywą lodu o grubości ok. 3750 m znajduje się zbiornik wodny, który jest odizolowany od reszty świata zewnętrznego od co najmniej 400 tys. lat. Samo jezioro ma tektoniczne założenia i mogło być odcięte od otoczenia przez lód 15 mln lat temu, lecz woda w jeziorze jest znacznie młodsza gdyż ulega wymianie. Podejrzewa się, że możemy tam znaleźć zupełnie nieznane formy życia, które mogły przetrwać tyle lat w  izolacji, oraz odkryć świat przypominający środowiska księżyców Saturna czy Jowisza. Niesamowita sprawa i dotarcie do takiego skarbu to na pewno wielkie wydarzenie. Ale....

Po pierwsze, nieznane jest dokładne źródło tej informacji. Physorg.com podaje, że wiadomość ogłosiła rosyjska agencja prasowa Novosti powołując się na nieznane źródła. Cudownie.. i zarazem: tylko tyle? Potem następują komentarze specjalistów, o tym jakie miałoby to kolosalne znaczenie dla nauki, ludzkości i w ogóle.
Tropem tego nieznanego źródła podążyli dociekliwi redaktorzy z Nature, którzy 7 lutego podali na swoich łamach "łagodne" dementi. Walery Łukin, szef rosyjskiego programu antarktycznego powiedział, indagowany przez żurnalistów, że jest jednak za wcześnie, żeby potwierdzić dotarcie do powierzchni jeziora (tutaj). Rosjanie podobno wciąż analizują dane pomiarowe, bo nie są pewni, czy już się dowiercili czy nie. Być może... Jeśli nie dotarli, to wiercenie będzie kontynuowane dopiero w grudniu, pod koniec tego roku. 8 lutego baza pustoszeje i dzielni wiertacze płyną do kraju. Jak widać, news GW mógł być zdecydowanie przedwczesny.
Patrzyłem jeszcze na głębokość otworu podaną przez Nature i physorg.com i ta też się różni (3750 vs. 3768 m). Samo wiercenie ruszyło w 1989 roku, a obecność podlodowcowego jeziora potwierdzono w 1996 r. Już teraz rdzenie lodowe z wiercenia są niezastąpionym źródłem informacji o zmianach klimatu w ciągu ostatnich kilkuset tysięcy lat.
Ideogram (takie słowo mi się przyplątało) wiercenia Vostok (źródło: Nature)
Dlaczego tak ważne jest precyzyjne określenie poziomu powierzchni tafli jeziora Vostok?
Otóż gdyby rozpędzone wiertło wpadło do wody, naniosłoby tam ze sobą zanieczyszczenia, bezpowrotnie niszcząc pierwotny charakter jeziora. A przecież nie po to tam wiercą.
Metody wiercenia Rosjan są kontrowersyjne, właśnie ze względu na możliwość zanieczyszczenia wody jeziora. Na Vostoku stosowane są oleje parafinowe zapobiegające zamarzaniu przewodu wiertniczego i gdyby dostały się do jeziora, cały trud wiercenia pójdzie na marne.

Ideogram wiercenia Lake Ellsworth
(rys. Olivia Solon, Wired UK)
Podlodowcowych jezior na Antarktydzie jest grubo ponad 100, jednak Vostok jest największe. W sam raz na rosyjski rozmach, 250 km długości i 50 km szerokości. Wiercenie Vostok, nie jest jedynym, jakie przebija czapę lodową Antarktydy, by dotrzeć do jeziora. W zachodniej Antarktydzie Brytyjczycy próbują dotrzeć do jeziora Ellsworth. Jezioro jest młodsze od Vostoka, ma nieco ponad 120 tys lat. Stosują tam jednak gorącą wodę zamiast parafin, a końcowym fragmencie, chcą wpuścić do jeziora sondę zawieszoną na podgrzewanym przewodzie. Wszystko to by nie dopuścić do zanieczyszczenia. Końcowy etap i dotarcie do tafli jeziora Ellswortha rusza w listopadzie 2012 i zakończy się za rok, w styczniu 2013 r. (np. tutaj).

Dziwna zbieżność celów, dat, narodów przypomina mi filmy z agentem 007 i być może pomysł z newsem został stamtąd wzięty, żeby osłabić zapał poddanych HM? Ale przynajmniej wiemy na czyich usługach jest GW ;) A skąd im się to 30 lat wzięło?

ps. Przeczytałem właśnie "kosmiczną" notkę w onet.pl o jakiejś bazie U-botów z czasów II wojny światowej! Nie napisałem w poście, że istotnym problemem może być ciśnienie pod jakim znajduje się woda w jeziorze. Istnieje obawa, że "odkorkowanie" jeziora może spowodować eksplozję zgromadzonych tam klatratów. 


pps. New Scientist (tutaj) donosi, że za dwa pojawi się oficjalny komunikat (9 lutego). 


[Edit] Dalsza część przygód rosyjskiej ekspedycji w poście tutaj
________________________________
fot. w nagłówku: NASA Public Domain

9 komentarze:

GW zazwyczaj jest „opóźniona” w rozwoju, a teraz dla odmiany okazała się „przedwczesną” ;)
Mnie ten „wyścig” do podlodowych jezior bardziej przypomina lata 60. XX wieku i rywalizację USA z CCCP o pierwsze lądowanie człowieka na Księżycu :)
Jednak chciałbym zwrócić uwagę na ilustrację, która jest w rzeczonym artykule GW, pod podanym wyżej linkiem. Mianowicie mamy na dnie tego jeziora narysowany osad, a na nim… swobodnie zalegające hydraty gazowe w bezpośrednim sąsiedztwie wody (w stanie ciekłym oczywiście). Jeśli mnie pamięć nie myli, to raczej hydraty tak nie występują ze względu na niestabilne warunki. No, chyba, że jestem w błędzie, a odpowiednie warunki stwarza to ciśnienie. Albo nie umiem czytać schematów, które dziennikarze GW czerpią pełnymi garściami… ;)

Prawdę mówiąc, nie wiem jak hydraty zachowują się na dnie jeziora Vostok, ale z reguły hydraty metanu wiąże się z osadami, więc pewnie dlatego narysowano je na dnie. Pożyjemy, zobaczymy.. na razie z niecierpliwością czekamy na pierwsze próbki wody z niezamarzniętej toni jeziora :)

Owszem, na dnie jak najbardziej, ale powinny być pogrzebane w osadzie, a nie na nim spoczywać :)
Ale rzeczywiście mniejsza z tym, ciekawsze próbki wody. Choć pewnie Ruskim coś nawali, cała aparatura pójdzie na dno i tyle z tego będzie :))))

Gdzieś już czytałem, tylko nie pamiętam gdzie (New Scientist?), że przeanalizowano zamarzniętą wodę z jeziora, która przymarzła od spodu do czapy lodowcowej i podobno nic tam nie było. Czysta jak woda destylowana.
Z drugiej strony, nie wiadomo ile tak naprawdę woda w jeziorze ma lat. Czapa lodowca stale płynie ponad Vostokiem i podejrzewa się, że woda też jest wymieniana. Być może pochodzi z samej czapy, która tuż nad powierzchnią jeziora ma ok. 400 tys. lat. Gdyby to ode mnie zależało, to ja bym przeleciał przez jezioro i wyciągnął rdzeń z dna i przeanalizował osady. Wtedy dowiedzielibyśmy się najwięcej o przeszłości jeziora, ewolucji życia itp. I pewnie tak zrobią. I przyślą mi próbki do analizy :) (marzenie)

No właśnie o tym pisałem: aparatura nawali, poleci na dno, a oni powiedzą, że tak miało być, bo zmienili program i teraz będą pobierać rdzeń z dna jeziora . A nawet, jeśli uda im się coś wyciągnąć, to spokojnie, dostanie Pan... Wykradniemy "kacapom"! ;)

Znajac naszych kochanych Ruskich, to jeszcze gaz tam znajda i zaczna wydobywac :), pipeline zrobia z Niemcami przez Afryke i osacza nas od poludnia...

"Dlaczego tak ważne jest precyzyjne określenie poziomu powierzchni tafli jeziora Vostok?
Otóż gdyby rozpędzone wiertło wpadło do wody, naniosłoby tam ze sobą zanieczyszczenia, bezpowrotnie niszcząc pierwotny charakter jeziora. A przecież po to głównie tam wiercą."

Z tego cytatu wynika, że Rosjanie chcą zanieczyścić to podwodne jezioro.. a chyba nie to chciał Pan powiedzieć:)

Racja, poprawiłem. Oczywiście nie wiercą tam po to, żeby zanieczyścić. Dzięki :)

Lepsze blachy, wydajniejsze maszyny, szybszy zwrot kosztów. Blachy perforowane dla przemysłu i budownictwa. Piękne i przydatne. Perforację blach ozdobna w stali nierdzewnej od grubości 0,4 mm!

Prześlij komentarz

Szanowni Czytelnicy!
Zachęcam Was gorąco do komentowania wpisów na blogu i jednocześnie zachęcam równie gorąco do korzystania z tagów HTML, szczególnie przy wklejaniu linków do stron internetowych.

Oto kilka przykładów tagów HTML obsługiwanych przez bloggera:
link - a href=
wytłuszczenie - b
kursywa - i