piątek, 23 września 2011

Po co kobietom orgazm?

Kobieta pełna jest sprzeczności, niedorzeczności, tajemnic, a nawet zagadek. Jedną z nich jest zagadka kobiecego orgazmu, która od ponad 40 lat elektryzuje biologów ewolucyjnych prowadzących ze sobą spór o ten, ich zdaniem, ewolucyjny fenomen. Z biologicznego punktu widzenia, do zachowania gatunku wystarczy tylko męski orgazm zakończony wytryskiem. Reszta odbywa się w ciele kobiety bez zbędnych uniesień, jeśli nie w sposób tzw. naturalny, to np. przy pomocy metody in-vitro. A póki co, brak doniesień, żeby jakaś pani szczytowała podczas zapłodnienia in-vitro. Ostatnio postanowiono poszukać odpowiedzi na to frapujące pytanie analizując zachowania seksualne 10 tys. bliźniaków i rodzeństwa odmiennej płci.

Klasyczne podejście biologów jest takie, że orgazm kobiecy pełni funkcje adaptacyjne. Nasze mamy, babcie i prababcie, które go doznawały miały większą szansę na utrzymanie przy sobie partnera i wydanie na świat potomstwa, orgazm kobiecy umacniał więzi między partnerami. Ponadto ułatwiał zassanie spermy do wnętrza pochwy. Z kolei inni powiadali, że z orgazmem kobiecym, jest tak jak z sutkami u mężczyzn. Czyli, jedna z płci potrzebuje czegoś, czego druga nie potrzebuje, ale tak już jest, po równo (znów słowo parytet ciśnie się na usta), przekazane w genach przez rodziców.

Nowe spojrzenie na stary temat zaproponowali Zietsch i Santtila (2011), którzy stwierdzili, że skoro kobiecy orgazm jest niejako produktem męskiego orgazmu, to musi być jakiś genetyczny ślad wśród bliźniąt i rodzeństwa różnopłciowego, odpowiedzialny za odczuwanie orgazmu. Po przeanalizowaniu danych z 5000 par rodzeństwa, naukowcy wydedukowali, że podobieństwo w zdolności do odczuwania orgazmu (orgasmability) nie koreluje się w parach rodzeństwa o różnych płciach. Wniosek z tego taki, że orgazm kobiecy nie jest produktem orgazmu męskiego (nie ma genetycznego podłoża).

Pozostaje więc funkcja adaptacyjna orgazmu kobiecego. Ewolucjoniści zawsze twierdzą, że jeśli coś jest, to musi mieć (lub miało) swoje zastosowanie. Warto zauważyć, że wiele kobiet przyznaje się do tego, że często udaje orgazm przed partnerem, przeczuwając, jak to kobiety, że to partnera może w jakiś sposób mocniej z nimi związać. Ciśnie się zatem na usta, żeby stwierdzić, że kobiety mają (ten prawdziwy) orgazm, bo takie kobiety były preferowane przez mężczyzn i ta cecha powinna się wśród kobiet upowszechniać. Co mi osobiście bardzo się podoba.

Źródła:
1. Zietsch, B., & Santtila, P. (2011). Genetic analysis of orgasmic function in twins and siblings does not support the by-product theory of female orgasm Animal Behaviour DOI: 10.1016/j.anbehav.2011.08.002
2. Fot. Alfons Mucha Public Domain

11 komentarze:

Kiepska metodologia jest kiepska.

http://scienceblogs.com/pharyngula/2011/09/why_do_women_have_orgasms.php

A poniżej dalszy ciąg polemiki PZ Myers vs. B. Zietsch

http://scienceblogs.com/pharyngula/2011/09/zietsch_replies.php

...czegoś tu nie rozumiem - jak kobiecy orgazm ,może byc produktem męskiego orgazmu, wydawałoby się że i w tym przypadku możemy się obyć bez mężczyzn - gzie leży ta zależność ?
INTERESUJĄCE !

Wszystko rozbija się o przekazanie genów. Kobieta nie musi mieć orgazmu, żeby zajść w ciążę. Facet bez orgazmu nie ma wytrysku. Jeśli facet spółkuje z kobietą i przeżywa orgazm, to kobieta nie ma pewności, że zaszła w ciążę, więc wysyła sygnał do faceta: miałam super orgazm, jesteś supersamcem, rób to ze mną częściej. Takie kobiety cieszyły się wiekszym zainteresowaniem samców, więc cecha się utrwalała. A łatwiej wyeksponować rzeczywisty orgazm niż udawany. teraz oczywiście można sobie samemu, bez udziału innych pomagać, ale kobiety zawdzięczają to mężczyznom. Mówiąc inaczej, kobiety są takie jakie mężczyźni preferowali, i odwrotnie, mężczyźni są tacy jacy byli preferowani przez kobiety.

... cos mi się tu zupełnie nie zgadza, zwłaszcza Ci mężczyżni- tacy jacy byli preferowani przez kobiety... chyba idzie to w zupełnie innym kierunku .Ale dziekuję za wyjasnienie :)

Jak pisałem, kobieta jest zagadką. Z jednej strony zapłodnić powinien ją ktoś atrakcyjny fizycznie, z drugiej strony do wychowywania dzieci lepszy jest domator-złota rączka. Trwa więc woja plemników.

Czy fizyczna atrakcyjność wyklucza domatora i złotą raczkę...kobiety nie są zagadką potrzebują tylko idealnego faceta...zapotrzebowanie jest duże a odpowiedniego towaru bardzo mało ...:)))

przypomina mi się dowcip:
- Po co kobiety udają orgazm?
pyta jeden facet barmana
- A kogo to obchodzi... ;)

Sorry - ale akurat zbieżność u mężczyzn wytrysku z orgazmem zdaje się być WTÓRNA! U innych gatunków nie stanowi konieczności, skoro więc stanowi u człowieka (pomijam różne męskie przypadłości) to znaczy ze miało to ewolucyjne znaczenie.
Jeśli zaś miało u mężczyzn to miało też i u kobiet.
inaczej mówiąc mieliśmy sprzężenie zwrotne dodatnie.
W związku z powyższym cała "tajemniczość" kobiecego orgazmu można spokojnie wyśmiać razem z jej "badaczami"

Ostatnio czytałem, że orgazm u kobiety zachęca ją do poszukiwania innych partnerów (wypróbowywania nowych doznań). Czyli przeciwnie niż do tej pory sądzono. Powoduje to, że może dojść do tzw. wojny plemników, czyli walki na poziomie komórkowym.

Wiele ciekawych informacji na temat orgazmu, nawet tego wielokrotnego, możecie znaleźć na darmowym kursie internetowym - http://mistrzseksu.pl/. Dowiecie się też wszystkiego na temat kobiecego wytrysku i jak znaleźć punkt G, z którym niejeden mężczyzna ma problem ;)

Prześlij komentarz

Szanowni Czytelnicy!
Zachęcam Was gorąco do komentowania wpisów na blogu i jednocześnie zachęcam równie gorąco do korzystania z tagów HTML, szczególnie przy wklejaniu linków do stron internetowych.

Oto kilka przykładów tagów HTML obsługiwanych przez bloggera:
link - a href=
wytłuszczenie - b
kursywa - i